Bardzo blisko było do powtórzenia wyniku z rundy jesiennej, kiedy to na Stadionie w Wapienicy Beskid zremisował z rezerwami Rekordu 0:0. W dzisiejszym spotkaniu do 91 minuty utrzymywał się identyczny wynik, lecz wówczas zabójczy cios zadali goście dzisiejszego spotkania, którzy przeważyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Beskid: Głowacz, Kaźmierczak, Baranowski, Kubica, Dyczek, Kotrys(86′ Szczyrba), Surawski, Zątek, Krzak(55′ Soroń), Pietraczyk, Morcinek(55′ J. Krucek)
Rekord II: Żertka, Karwel, Lipkia, Kasprzak, Motyka(59′ Wójcik), Syrek(69′ Duźniak), Kubica(82′ Foxa), Gibiec,(46′ Targosz) Wnęczak(65′ Sordyl), Sapiński, Gumółka
Sędzia główny: Martin Sobeczko(KS Racibórz)
Sędzia asystent: Robert Wala(KS Racibórz)
Sędzia asystent II: Marek Kurzydym(KS Racibórz)
Żółte kartki: Kaźmierczak, Kubica, Kotrys(Beskid) – Karwel, Kacprzak(Rekord)
W 11 minucie błąd w wyprowadzeniu piłki zanotował Igor Kaźmierczak. Piłkę przejął rywal, który wbiegł z nią w pole karne, jednak błędnie obsłużył swojego partnera i defensywa Beskidu uspokoiła sytuację. W 33 minucie Antoni Krzak otrzymał piłkę w polu karnym Rekordu, jednak piłka uderzona przez gracza Beskidu odbiła się od rywala i wypadła na rzut rożny.
W 58 minucie Michał Pietraczyk wycofał piłkę do nabiegającego Kacpra Stronia, którego strzał okazał się niecelny. W 60 minucie Jakub Krucek ruszył z piłką lewą stroną, jednak jego strzał odbił Krzysztof Żertka. Minutę później strzału zza pola karnego próbował Kacper Soroń, jednak ponownie górą okazał się bramkarz rezerw Rekordu. W 80 minucie prawą stroną w pole karne Beskidu dostali się gracze Rekordu, lecz strzał rywala odbił Jan Głowacz. W 85 minucie rywal groźnie uderzył z narożnika pola karnego, jednak strzał okazał się niecelny. W 87 minucie Michał Szczyrba dograł piłkę do wbiegającego w pole karne Kacpra Zątka, którego strzał odbił bramkarz gości. W 1 minucie doliczonego czasu gry padła pierwsza bramka w meczu. Rywal dograł piłkę z prawej strony do nabiegającego Bartosza Wójcika, który umieścił piłkę w bramce Beskidu obok interweniującego Jana Głowacza. W doliczonym czasie gry przed szansami na bramkę stanęli jeszcze Szymon Kubica, Cezary Ferfecki oraz Michał Szczyrba, lecz defensywa Rekordu okazała się nie do złamania.