Są takie informacje, które pisze się znacznie trudniej niż wszystkie transfery, wyniki czy zapowiedzi meczowe. Są ludzie, którzy przez lata stają się częścią klubu do tego stopnia, że trudno wyobrazić sobie Beskid bez nich. Dziś przyszło nam poinformować o odejściu jednego z takich zawodników.
Michał Szczyrba opuszcza Beskid Skoczów.
I choć w piłce nożnej przychodzą momenty zmian, to są rozstania, których nie sposób zamknąć wyłącznie w liczbach. A przecież liczby Michała robią ogromne wrażenie. 256 spotkań w barwach Beskidu Skoczów. Setki treningów. Tysiące minut na boisku. Niezliczone emocje, wspomnienia, zwycięstwa, porażki, awanse, trudniejsze chwile i momenty, które na zawsze pozostaną w pamięci kibiców.
Historia Michała z Beskidem rozpoczęła się w sezonie 2005/2006, gdy jako wychowanek GKS Morcinek Kaczyce trafił do Skoczowa. Później jego piłkarska droga prowadziła przez uznane marki polskiej piłki – Piasta Gliwice i Pogoń Szczecin. W 2008 roku opuścił Beskid, ale jak się później okazało, była to jedynie przerwa w historii, która miała jeszcze wiele pięknych rozdziałów.
Przed sezonem 2018/2019 Michał ponownie założył biało-niebieską koszulkę, wracając do Skoczowa z GKS Pniówek-74 Pawłowice. Dla wielu był to po prostu transfer. Dziś wiemy, że był to powrót człowieka, który przez kolejne lata stanie się jedną z twarzy Beskidu.
Bo Michał nie dawał nam wyłącznie statystyk. Dawał coś znacznie cenniejszego. Dawał serce. Dawał jakość. Dawał piękno futbolu. Takie, którego nie da się zmierzyć liczbą podań, sprintów czy bramek.
Były gole, które wywoływały eksplozję radości. Były zagrania, po których kibice przecierali oczy ze zdumienia. Były mecze, w których brał odpowiedzialność za drużynę. Były chwile, gdy swoją postawą pokazywał młodszym zawodnikom, czym jest gra dla klubowych barw.
Przez lata Michał stał się kimś więcej niż tylko zawodnikiem. Stał się częścią historii Beskidu. Częścią wspomnień kilku pokoleń kibiców. Jednym z tych piłkarzy, których nazwisko na długo pozostaje w pamięci, nawet gdy kończy się wspólna droga.
Dziś trudno znaleźć odpowiednie słowa. Bo jak podsumować ponad dwieście pięćdziesiąt spotkań? Jak zamknąć w kilku zdaniach tyle emocji, wzruszeń i wspomnień?
Możemy powiedzieć tylko jedno.
Dziękujemy.
Dziękujemy za każdą minutę spędzoną na boisku. Za każdy mecz rozegrany z herbem Beskidu na piersi. Za serce pozostawione dla tego klubu. Za piękno futbolu, które przez lata mogliśmy oglądać. Za wszystkie chwile, które współtworzyły historię Beskidu Skoczów.
Michał, niezależnie od tego, dokąd zaprowadzi Cię dalsza droga, zawsze będziesz częścią biało-niebieskiej rodziny.
Do zobaczenia. I dziękujemy za wszystko.