Mecz Beskidu Skoczów z Góralem Istebna dostarczył kibicom wielu emocji i zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:0. Spotkanie obfitowało w sytuacje bramkowe, a o końcowym wyniku zdecydowały skuteczność i cierpliwość zawodników Beskidu. Trafienia dla Beskidu notowali Kamil Kotrys oraz Kacper Zątek.
Beskid: K. Krucek, Kaźmierczak, Kubica, Pater(71’ Macura), Ferfecki, Padło, Kotrys, J. Krucek(85’ Ziebura), Zątek, Waliczek(50’ Soroń), Pietraczyk(62’ Szczyrba)
Góral: Nowakowski, Kukuczka, M. Łacek(46’ Urbaczka), Matysiak, Legierski(76’ Śleziak), Kawulok, Colik(57’ Krężelok), Sikora, Małyjurek(46’ Kąkol), B. Rucki, A. Łacek
Żółte kartki: Kotrys, Soroń, Padło(Beskid) – Legierski(Góral)
Już w 12 sekundzie gospodarze mogli objąć prowadzenie – strzał Igora Kaźmierczaka otarł się jednak jedynie o zewnętrzną stronę słupka. Beskid dominował w pierwszej połowie, co potwierdziły kolejne akcje ofensywne. W 26 minucie niecelnie uderzał Cezary Ferfecki, a chwilę później groźną sytuację stworzyli Kamil Kotrys i Wojciech Padło – strzał tego drugiego zdołał odbić bramkarz Górala, Andrzej Nowakowski. W 35 minucie Jakub Krucek wykazał się sprytem przy linii końcowej, ale jego uderzenie również zatrzymał bramkarz. Najbliżej gola Beskid był w 43 minucie – po strzale głową Michała Pietraczyka piłka odbiła się od poprzeczki.
Druga połowa rozpoczęła się od kolejnych ataków skoczowian. Już w 48 minucie Michał Pietraczyk miał szansę na bramkę, lecz jego strzał głową był niecelny. Po stałym fragmencie gry w 54 minucie Góral odpowiedział próbą Krzysztofa Urbaczki, jednak i ten strzał nie znalazł drogi do siatki. Przełomowy moment nastąpił w 55 minucie. Jakub Krucek dograł piłkę do Kamila Kotrysa, który minął obrońcę i precyzyjnym strzałem otworzył wynik meczu. Chwilę później, w 60 minucie, Jakub Krucek miał okazję podwyższyć prowadzenie, jednak przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Góral odpowiedział kontrą w 66 minucie – strzał Andrzeja Kąkola trafił jednak w boczną siatkę. W 67 minucie Krucek po raz kolejny miał przed sobą tylko bramkarza, lecz tym razem przestrzelił. Choć akcja była efektowna, piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką. W końcówce meczu Beskid mógł przypieczętować zwycięstwo. W 87 minucie niecelnie uderzał Kacper Zątek po dograniu Wojciecha Padło. Minutę później sytuację ratowali Konrad Krucek i Cezary Ferfecki, którzy ofiarnie zablokowali groźną akcję Górala. W doliczonym czasie gry emocje sięgnęły zenitu – najpierw bramkarz Górala odbił strzał Oliwiera Ziebura, a dobitka Michała Szczyrby zatrzymała się na słupku. W 95 minucie gospodarze dopięli jednak swego – Kacper Zątek ustalił wynik meczu na 2:0.
Smutnym akcentem spotkania była postawa arbitra głównego. Mimo że sędzia dotarł na mecz, jego poziom prowadzenia zawodów pozostawiał wiele do życzenia. Brak konsekwencji w decyzjach i niezrozumiałe interpretacje niektórych sytuacji wywoływały frustrację zarówno u zawodników, jak i na trybunach. Takie prowadzenie spotkania nie przystoi rozgrywkom tej rangi. One man show powinni odgrywać w meczach piłki nożnej piłkarze a nie arbiter.